26 lip 2012

Zagroda Kołodzieja i Wigancice Żytawskie

Dolny Śląsk (powiat zgorzelecki)

Gdzieś kiedyś istniała wioska. Ludzie, zagrody, zwierzęta, sady. Wioska miała ogromnego pecha bo jej sąsiadem została kopalnia węgla brunatnego Turów. A ponieważ potrzebne było miejsce na hałdy to wysiedlono mieszkańców do bloków w Zgorzelcu i Bogatyni, domy niszczono żeby mieszkańcy nie mogli wrócić.
Przez jakiś czas Wigancice były rajem dla poszukiwaczy staroci, mebli i innych tego typu rzeczy.
Dziś po wiosce nie ma śladu, zostały ledwie widoczne drogi i sady...




 Gdzieś przy drodze jest nawet zrujnowany, murowany domek...



Ale jednak z Wigancic coś ocalało, Zagroda Kołodzieja (piękny przykład architektury łużyckiej)


Zabezpieczyłam go i kilka lat czekał na przeniesienie, bo tyle trwało załatwianie formalności i pieniędzy. W końcu na translokację i odnowienie dostałam 200 tys. zł od ministra kultury. Jak tylko zapaliło się zielone światło, w trzy dni zdemontowaliśmy ponad pół tysiąca modrzewiowych elementów, belka po belce, każdą numerowaliśmy. Także kamienne opaski, detale z kutego żelaza, ozdobny sufit, dachówkę, a nawet rododendrony, graby i granitowe ogrodzenie. Słowem, przenieśliśmy dom w całości. To było pospolite ruszenie: zaprzęgłam męża, brata, kuzyna, cieśli, sama dowoziłam jedzenie. Najdłuższa belka miała ponad przepisowe 17 metrów, więc policja eskortowała nas przez kilkadziesiąt kilometrów, z Wigancic na obrzeża Zgorzelca. W dwa tygodnie czyściliśmy całą konstrukcję drewnianą, kilka dni zajęło nam postawienie domu w nowym miejscu. Jest imponujący: trzy kondygnacje pod mansardowym dachem i 66 okien.
         http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,7850631,Milosc_od_drugiego_wejrzenia.html 





Dom został wybudowany 1822 roku, mieszkała w nim rodzina trudniąca się kołodziejstwem...  dziś znajduje się tutaj restauracja i hotel. Przed wejściem są tablice prezentujące etapy translokacji. 






O pomnikowych drzewach w Wigancicach Łużyckich przeczytasz na blogu przyrodniczym:
http://pomniki-przyrody.odskok.pl/?p=837

 

22 lip 2012

Kombinat DAG Alfred Nobel Krzystkowice

W lesie niedaleko Nowogrodu Bobrzańskiego, po obu stronach drogi, można zobaczyć ruiny wielkiego kombinatu chemicznego DAG-Alfred Nobel-Dynamit Aktien Gesellschaft.

Trochę historii znajdziesz tutaj

Dojechać można (bez żadnych problemów) od strony Nowogrodu Bobrzańskiego (większość obiektów znajduje się w "kółkach").


Na początku trudno coś zobaczyć z drogi, widać jakieś zarysy budowli i kamienie



  
Droga do najpiękniejszych nie należy, ale jest mało dziur i ruch prawie żaden. Dla ułatwienia dodam,że w pewnym momencie jest coś w rodzaju  dużego parkingu. Najlepiej jest zostawić auto w tym miejscu i zacząć zwiedzanie. Pamiętajcie,że samochodem można poruszać się wyłącznie po głównej  drodze, jak ktoś wjedzie w leśną ścieżkę to może wyłapać mandat :)
 Idziemy dokładnie za ten wysoki  budynek widoczny na zdjęciu i po chwili docieramy do oczyszczalni



Generalnie trzeba bardzo uważać jak i gdzie się chodzi, pełno jest dziur, luźnych kamieni.  Nie polecam wędrówki samemu. W czasie naszego zwiedzania trafiłam na zorganizowaną grupę wycieczkowiczów :)




Ooo, nasi tu byli...


 Zamarudziłam na oczyszczalni i na resztę nie starczyło ani czasu ani sił (potworny upał). Mam w planach tam wrócić bo cóż to jest tych kilka widzianych budyneczków :( . 
Pojawiły się niepokojące informacje, że miejsce zostanie zamknięte i zlikwidowane, ktoś potwierdzał, inny zaprzeczał.
Kto lubi ekstremalne zwiedzanie niech jedzie póki jest po co. 

*********
P.S
Proszę się nie śmiać z tego wpisu, to była moje pierwsza wizyta w tym miejscu. Dziś współpracuję z ekipą, która tam oprowadza. Życie jest pełne niespodzianek.