13 mar 2017

Trochę Świecia i sztolni z Leśnej


   Zimę spaskudził wszechobecny smog, zabierając widok na góry i powodujący duszność po byle spacerze. Przesiedzieliśmy ją w domu studiując mapy, odkurzając czytadła odłożone właśnie na takie chwile, przewracaliśmy kartki w kalendarzu. A tu proszę, ostatni weekend lutego objawił się wiosenną pogodą, na niebie słoneczko i błękit... a na drodze mleczno-błotna masakra. Tymczasem, w miejscowości x ogłoszono nowy pomnik przyrody i mąż zaplanował wycieczkę Świecie-Leśna-Jałowiec, niedługą, wszystkiego raptem 50 km w jedną stronę. Zajedziemy do Świecia, w którym znajdują się ruiny zamku oraz bardzo ładny kościół a później do Leśnej. O Leśnej słynny historyk pan W. opowiada ciekawe historie, jak to do sztolni przy drodze wjeżdżały ciężarówki z cudami. Taki miejscowy "złoty pociąg".
 
Piękny widok przed nami:


A za plecami mamy tak:


Jadąc mijamy suchy zbiornik przeciwpowodziowy położony ok. 1 km. od Mirska. Na koronie wału znajduje się taki oto budyneczek, bunkier obserwacyjno - wartowniczy.


Wjeżdżając do Świecia podziwiamy piękny witacz z bezbłędnym hasłem i jedziemy do kościoła :)


Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa powstał około 1649 r. na fundamentach wcześniejszego z XIV w. Kościół ten uległ zniszczeniu pod koniec wojny trzydziestoletniej. Dzisiejsza świątynia w Świeciu ma plan jednonawowy z absydą wieloboczną od wschodu. Na ścianie kościoła oraz w murze otaczającym świątynię osadzono liczne płyty nagrobne i epitafia. 


Na prawo od bramy wejściowej tkwią w murze trzy krzyże pokutne (oznaczyłam je kropeczkami).






Pomnik poległych w I wojnie światowej, to jeden z dwóch napotkanych dzisiaj.


Z kościoła zjeżdżamy w dół aż do ruin zamku.   Zamek został  wybudowany prawdopodobnie na początku XIV w., dla księcia świdnicko – jaworskiego Bernarda. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z 1329 r. Obecnie jest w rękach prywatnych, zabezpieczono mury, odgruzowano wnętrza, została odnowiona i poświęcona kaplica, w której właściciele wzięli ślub.

W Polsce znajduje się jeszcze jeden obiekt opisywany jako zamek Świecie, ale znajduje się nad Wisłą i należał do Krzyżaków. Przy niedokładnym czytaniu można się zdziwić :)


Ze Świecia zjeżdżamy do Leśnej drogą nr 358 i tuż przy drodze, po lewej stronie, stoi charakterystyczna ruina. Parkujemy autko i za mostem idziemy w prawo, w kierunku sztolni. W Leśnej pojawiliśmy się w 2012 roku i wtedy też, zwiedziliśmy dziwny budynek na szczycie wzgórza.



Położenie sztolni zaznaczyłam kropeczkami. Przy okazji stwierdzam, że obrońcy  nietoperzy mają za sobą kasiaste organizacje, prawie każda ciekawsza sztolnia jest zakratowana i zaspawana. Zobaczycie to m.in w "Cichej Dolinie", którą niedługo opiszę.


W sztolniach nic się nie zmieniło, nic nie wykopali, sensacji brak.
Sztolnie są bardzo krótkie, pierwsza i zakratowana nie ma więcej jak 40m, następna nieco dłuższa, kolejne mocno się skracają. Prawdopodobnie miały być połączone. Po dziś dzień możemy mówić "podobno", "być może", ktoś coś widział a kto inny słyszał; twardych faktów brak.
W Leśnej znajdowały zakłady przemysłowe m.in „Fabryka części do maszyn włókienniczych i odlewnia metali- obecne- Baworowo SA" - VDM (Vereinigte Deutsche Maschinenwerke GmbH). Na przełomie 1943/44 w leżącym w pobliżu Miłoszowie utworzono filię obozu Gross Rosen – Arbeitslager Hartmannsdorf. W 1944 roku 600 radzieckich jeńców rozpoczęło drążenie tuneli w pobliskich wzgórzach, budowy prawdopodobnie nigdy nie ukończono. Pojawia się magiczne słowo "prawdopodobnie" miano tu produkować  silniki rakietowe.













Przy jednej ze sztolni znajdującej się przy ulicy zauważamy tablicę,  
"Pamięci więźniów obozu koncentracyjnego w Miłoszowie, 
którzy w latach 1944-1945 zginęli przy budowie podziemnych sztolni".

Wybaczcie, ale wizualnie to miejsce pamięci jest strasznie słabe i byle jakie.

Zupełnie przy okazji zajechaliśmy pod mauzoleum rodziny Woller i okazało się,że niedawno zamurowano wszelkie otwory a teren ogrodzono płotem z drutem kolczastym. Trochę zdjęć we  wnętrzu wykonałam dawno temu.


Znajdujemy się w centrum Leśnej, przed nami budynek ratusza. Wygląda smutno, ale gdy latem dodadzą kwiaty to wygląda o niebo lepiej.


Mocno zaniedbane domy ze sklepionymi podcieniami pochodzące z XVIII i XIX wieku o układzie szczytowym. Stanowią one pozostałość po podcieniowej zabudowie rynku zniszczonej w XX wieku.



Dzwon  został wykonany w 1924 roku i zawieszony na wieży ratusza, w miejscu poprzedniego dzwonu, przetopionego na broń w czasach I wojny światowej.  Przez dziesięciolecia wisiał w ratuszu, aż  został zdjęty i poddany renowacji. .  Ciekawość i dyskusje  budzi  zwłaszcza niemiecka inskrypcja na dzwonie  i jego widoczne pękniecie.  

 SIE GEHT SO SCHNELL VON HINNEN
DOCH ORDNUNG LEHR EUCH ZEIT GEWINNEN!
DIE ALTE GLOCKE MUSSTE IM WELTKRIEG 1914-1918
ZUR EINSCHMELZUNG GELANGEN
 GEGOSSEN VON F. WEULE-BOCK ENEM AM HARZ
GEHORCHT DER ZEIT UND DEM GESETZ  Z DER STUNDE
MARKLISSA DEN 31.5.1924






Znajdujący się w pobliżu pałac Baworowo nadal nie ma szczęścia. Został wybudowany ok. 1800 roku  w stylu neoklasycznym przez Hanasa von Bissinga. Obecnie pałac jest w stanie ruiny. Od strony południowej pałacu znajduje się park założony ok. 1800 roku.


Opuszczamy Leśną i jedziemy na północ w kierunku Jałowca i Lubania.
We wsi Szyszkowa mijamy pomnik poświęcony niemieckim żołnierzom poległym podczas I wojny światowej. Nie spodziewaliśmy się go, na naszej mapie nie istniał. 
Okazuje się pomnik został postawiony w tym miejscu całkiem niedawno 28 maja 2016r. W domu przeczytałam, że:
 Pomnik w Szyszkowej poświęcony poległym niemieckim żołnierzom w Wielkiej Wojnie odsłonięty i poświęcony został 25 czerwca 1922 r. Stał tak do 1945 r. przy głównej drodze przecinającej wieś. Pierwsi polscy osadnicy, którzy przybyli tu po zakończeniu wojny obalili ten "symbol pruskiego militaryzmu". <źródło>

Ostatnim punktem wycieczki była aleja pomnikowych lip w Jałowcu, po prawej stronie można dostrzec niewielkie mauzoleum Karla Roberta von Lachmann. Jest tak zniszczone, że nie mogę na to patrzeć.


Zdjęcie z mojego archiwum <klik>


W sumie to już koniec naszej wycieczki. Znajdujemy się w pobliżu Lubania i warto podjechać w jeszcze jedno zapomniane miejsce, w Uniegoszczy istniał pałac, w którym gościły koronowane głowy. Przeczytajcie <klik>.

8 mar 2017

Zamek Grodziec - odwiedź zamek na wulkanie


    Pewnej zwariowanej, zimowej, soboty przyszło nam pojechać na zamek Grodziec (powiat złotoryjski, woj. dolnośląskie). Trochę się martwiliśmy czy damy radę przebić się przez drogi i nie utknąć, ale auto pruło jak szatan i nawet chłód nas nie zniechęcił. Na miejscu okazało się,że prawie wszyscy dojechali i tylko jeden delikwent się spóźnił; w ten sposób odbył się kolejny mini zlot DTMZ. W planach było zwiedzanie kościółka oraz zamku Grodziec; na rozgrzewkę był grill oraz gorąca zupa z zamkowej kuchni. Z czasem nawet pogoda się poprawiła i pokazała się odrobina błękitnego nieba.

Cel naszej podróży
Kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny (Matki Boskiej Siewnej) w Grodźcu.


Prawdopodobnie powstał w XIIIw., niestety kościół oraz kronika zostały zniszczone podczas  wojny 30-letniej, najprawdopodobniej w 1633 r., gdy wojska Albrechta Wallensteina zdobywały zamek. Kościół został częściowo został odbudowany w 1655 r., a  w latach 1684 i 1688, świątynia otrzymała okazalszy kształt, by służyć ewangelikom również z sąsiednich miejscowości. W 1770 roku powstała okazała kaplica ufundowana przez Schellendorfów. 


 

kaplica Schellendorfów
kaplica Schellendorfów
W posadzce znajdują się dwa niewysokie kamienne podwyższenia pod katafalki albo trumny.  Pod posadzką kaplicy  w zamurowanym obecnie pomieszczeniu grobowym, znajdują się sarkofagi kamienne.
Wsiadamy do auta i powoli wspinamy się ku zamkowi położonemu na bazaltowym, powulkanicznym, stromym wzgórzu na wysokości  389 m n.p.m.


Pierwsza potwierdzona wzmianka o Grodźcu pochodziła  z 23 kwietnia 1155 r.  W 1470 r. odkupił go książę legnicki Fryderyk I. Sprowadzeni przez niego mistrzowie murarscy z Wrocławia, Legnicy i Görlitz nadali założeniu obecny układ przestrzenny.
Zamek nie miał szczęścia, został splądrowany w  okresie wojen husyckich a później w  czasie wojny 30-letniej. Po wojnie tracił znaczenie militarne i zdecydowano o wysadzeniu części obwarowań. Dopiero w roku 1800  podjęto poważniejsze prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne. W latach 1906-1908 zamek ulega gruntownej przebudowie, wtedy powstaje muzeum sztuki gotyku i renesansu Śląska wraz z  hotelem i restauracją. 
Zamek został spalony przez Rosjan w 1945 roku i dopiero w latach 60-tych XX wieku rozpoczęła się odbudowa. 



Pierwszy raz byłam na zamku w 2006 roku i z przyjemnością stwierdzam, że obiekt wypiękniał :)
Pierwsza wizyta w 2006 roku

2017 rok
Na dziedzińcu zamkowym rozpalamy grilla, a mój dzielny Misiek dorwał się do łopaty i nie chciał jej oddać. Sam odśnieżył ogromny kawał terenu. W międzyczasie trwała bitwa na śnieżki,  szaleńcze zawody saneczkowe, tresura psa i  różne zlotowe atrakcje.
W oczekiwaniu na ciepły posiłek ruszamy na zwiedzanie, bilet kosztuje kilka zł. i namawiam każdego na przyjazd tutaj. Jest tu całkiem sporo komnat do obejrzenia, przepiękna kaplica a dodatkowo mieliśmy możliwość zwiedzenia zbrojowni.





















Zamkowa kaplica

Podgrzewający się obiad dla zmarzniętych wędrowców :)
 

Ostatnie zdjęcie na zamku i do następnego razu.