Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolska. Pokaż wszystkie posty

27 lis 2015

Dwa światy


    Wczoraj wrzuciłam wpis o Osiecznej i jej cmentarzach i tak sobie pomyślałam,że mam jeszcze dwa miejsca zasługujące na opisanie.  Tak troszkę zrobi się nam grobowy nastrój, ale to już ostatni w tym roku cmentarz. Niewiele trzeba aby piękne miejsca funkcjonowały w naszej świadomości, dzisiaj mamy internet i dostęp do zdjęć czy starych map a to bardzo ułatwia zwiedzanie i poznawanie historii okolicy. Jest też bardzo ciekawe środowisko geokeszerów, dzięki którym ludzie z całej Polski przyjeżdżają do nawet najmniejszych atrakcji: ciekawych drzew, cmentarzy, ruin, schronów.
Dziś pokazuję dwa miejsca różniące się od siebie jak dzień i noc. Zapraszam.


Zaniemyśl (wieś położona w województwie wielkopolskim, w powiecie średzkim).

Na terenie wsi znajduje się niewielkie lapidarium, na którym zgromadzono płyty z dawnego cmentarza żydowskiego. W czasie II wojny światowej płyty  były wykorzystywane m.in do budowy drogi i większość uległa zniszczeniu. Kilka płyt ocalił miejscowy nauczyciel:

Macewy znalazły się przypadkowo w posiadaniu Edwarda Marciniaka, emerytowanego nauczyciela, który w latach 70-tych próbował przekazać je gminie, jednak nikt nie był nimi zainteresowany [...]  Dzięki przychylności wójta, Krzysztofa Urbasa,  kwestię budowy lapidarium sprawnie rozwiązano. Macewy z ogrodu E. Marciniaka zabrano i przetransportowano w miejsce, gdzie zostały umyte przez kilku członków Stowarzyszenia. Na podstawie starej mapki, wskazującej dokładne położenie dawnego cmentarza żydowskiego, wybrano lokalizację lapidarium, umieszczono tam nie tylko macewy ale i wkopano kamień z płytą, na której wyryto gwiazdę Dawida oraz napis „Cmentarz żydowski”, w języku polskim i hebrajskim. Obok, umieszczono dużą tablicę z tekstem informacyjnym  na temat lapidarium, w języku polskim i angielskim, przygotowanym przez Stowarzyszenie. [1]
Lapidarium powstało w sierpniu 2014 roku.  Droga prowadzi do lasu, ale można podjechać autem (gdyż przy okazji droga stanowi dojazd do posesji).  Na miejscu postawiono tablicę z informacją a nawet wkopano słupki drogowe.













Przewóz (wieś w Polsce położona w województwie lubuskim, w powiecie żarskim)
Kilka dni temu, wracając ze zlotu miłośników historii, przejeżdżaliśmy przez miejscowość  Przewóz. Mój mąż zaproponował aby podjechać na  tamtejszy cmentarz. Na szczęście znał drogę bo w nocy padał deszcz ze śniegiem i  jezdnia(?) tonęła w błocie. Tu wypada cieszyć się z auta z napędem na cztery koła bo jakoś dojechaliśmy.  Dostępny opis mówi o kierowaniu się na las w okolicy torów kolejowych...

Należy udać się drogą prowadzącą obok czynnego cmentarza wiejskiego, następnie kierować się prosto w stronę lasu, omijając ostatnie zabudowania. Droga przechodzi w polną, przed torami kolejowymi należy skręcić w prawo do lasu. Po lewej stronie widoczny będzie młody sosnowy las na lekkim wzniesieniu. Na jego szczycie, w głębi znajduje się dawny cmentarz żydowski. Droga w części do zagajnika prowadzi oznaczonym szlakiem nordic walking"[2].
Zaparkowaliśmy pod spróchniałymi znakami i  drogą w prawo  udaliśmy się na poszukiwanie cmentarza.



Słowo "poszukiwanie" to odpowiedni termin, bo cmentarz ulokowany w takim miejscu znany jest albo leśnikom albo grzybiarzom. Zobaczcie na zdjęciu poniżej, z cmentarza została kupka kamieni, którą mija się bez szczególnego zainteresowania.
Nie ma absolutnie ŻADNEJ strzałki, tablicy, informacji, szlaku.



Na niewielkim terenie znajduje się jedna cała płyta i kilkanaście fragmentów. Nie są w żaden sposób zabezpieczone, można sobie zabrać kawałek i nikt tego nawet nie zauważy.








Zostaną po nas tylko nienapisane wiersze, 
suchy wianek w zaciśniętej ręce, 
wiara, której zabrakło nam na życie wieczne, 
mgła, niedopite wino, nic więcej...  
może zostaną po nas wielkie nieba i ziemia,
nigdyniezapominajki, śpiew, świerszcze, 
błysk słońca w jednym wierszu i kawałek cienia, 
świt, anielska winnica... coś jeszcze...[Michał Łanuszka]

26 lis 2015

Przystanek Osieczna

 
  Naszą wycieczkę Kórnik-Rogalin kończyliśmy akcentem przyrodniczym odwiedzając bardzo grube drzewa i pobawiliśmy się przy okazji w geocaching (na drugim zdjęciu jeden z odnalezionych keszy). Pogoda od rana straszyła mgłą,deszczem i ogólną szarością.



     Wracając do domu przejeżdżaliśmy przez niewielką miejscowość Osieczna (woj.wielkopolskie), tam zrobiliśmy krótką przerwę na zwiedzenie lapidarium-pozostałości po dawnym cmentarzu żydowskim. 
Wiele odwiedzonych przez mnie cmentarzy to zaniedbane kawałki ziemi, z których wystają macewy lub ich resztki. Tu jest inaczej. Od 2005 roku u zbiegu ulic Słonecznej i Podgórnej  stoi mur z wbudowanymi macewami.  Niegdyś w tym miejscu znajdował się cmentarz żydowski, po wyprowadzce ostatnich Żydów (1920 rok) cmentarz niszczał a  na miejscu nekropolii  zbudowano osiedle domków jednorodzinnych. W latach dziewięćdziesiątych znaleziono kilkadziesiąt fragmentów macew i oddano je do muzeum w Lesznie a po zamknięciu muzeum płyty nagrobne wróciły do Osiecznej. Jeśli było to możliwe fragmenty płyt sklejono, kilka płyt znajduje się w stanie "kompletnym"; niestety z wielu pozostały jedynie fragmenty.










Pierwszy raz spotkałam się z symbolem zegara na płycie.



Kiedy już prawie wyjeżdżaliśmy z Osiecznej, po prawej stronie drogi wyłoniły się... wiatraki. No oczywiście,że nastąpił kolejny przystanek (oj, wydłuża nam się droga do domu)!
Wiatraki stanowią siedzibę "Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa" w Osiecznej, cena biletu jest symboliczna i można chodzić po terenie i oglądać ekspozycje.


Zabytkowe obiekty są w dobrym stanie technicznym, w 2007 roku przeprowadzono ich remont. Osieckie wiatraki mają swoje imiona: Franciszek, Józef Adam oraz Leon. Nazwy pochodzą od ostatnich polskich właścicieli.
Wiatrak Franciszek i wiatrak Józef Adam są udostępnione do zwiedzania.
Jak widać na zdjęciu pogoda straszyła ulewą, czas nas gonił i ograniczyliśmy się do zewnętrznych atrakcji.







I tu powinien nastąpić koniec nieplanowanych atrakcji, gdy nagle spostrzegłam tablicę koło krzaków. Znajduje się, na przeciwko wiatraków, tuż przy drodze a za nią rośnie niewielki las. Pewnie kryje się tam jakaś ruina albo stary cmentarz... zgadliśmy dobrze i tym sposobem trafiłam na dawny cmentarz ewangelicki. 

Podobna sprawa jak z kirkutem, płyty uporządkowano i złożono w jedno miejsce, teren wokół czysty i trawa przycięta.
Na cmentarzu są nagrobki z drugiej połowy XIX wieku i XX wieku. Jest też grobowiec rodziny Heydebrand, właścicieli majętności Osieczna. Najstarszy obecnie nagrobek na cmentarzu pochodzi z 1853 roku.










Po lewej stronie znajduje się dawna kaplica cmentarna, w środku trwa remont (przez dziurę udało mi się zrobić fotkę).




Warto rozglądać się wokół siebie bo nawet najkrótszą wycieczkę można wzbogacić o przypadkowo odkryte ciekawostki.