Trasę niedzielnej wycieczki można opisać jako "tour de Lwówek Śląski". Czasami trudno mi powiedzieć, dlaczego to miejsce a nie inne pojawia się jako wpis na blogu. Albo coś do mnie przemawia albo nie.
Miejsce, któremu poświęcam ten artykuł wołało do mnie głośno i wyraźnie. Będzie trochę nostalgicznie bo jakże inaczej można pisać o cmentarzu. O cmentarzu, którego już właściwie nie ma... zostało kilka nagrobków,drzew i dzwonnica. Wszystko popadło w ruinę bo co? Bo to nie nasze... A i zostały jeszcze śmieci (dlaczego mnie to nie dziwi).
O Niwnicach pisałam już wcześniej Niwnice - ciekawa forma ochrony zabytków.
Metoda okazuje się skuteczna, herbów jeszcze nikt nie ukradł.
coś muzycznego
1. Jedziemy do Niwnic przez zielony las... tfu... gipsowy las chyba :) W tle pobielone świerki, niestety nie chciały lepiej zapozować.
2. Ruiny dworu nadal pozostają ruinami...
3. Fotka od mojego męża, przedarł się przez krzaki i błoto, mi się nie chciało.
4. Kościół św Jadwigi, warto obejrzeć płyty nagrobne na absydzie.
5. Ok. 200 dalej, po prawej stronie znajduje się dzwonnica. Widać ją z drogi. Kiedyś znajdowało się tu kiedyś centrum
ewangelickie. W skład niego wchodził nieistniejący już kościół wraz z
mieszkaniem pastora, cmentarz z dzwonnicą oraz
szkoła ewangelicka.
6. Dzwonnica jest nadal użytkowana
7.
8. Rzut oka na cmentarz. Tak, tu w krzakach kryją się resztki nagrobków.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.Pozostałości grobowców, już bez trumien a za to wypełnionych śmieciami...
17.
18.
19. Na lewo od dzwonnicy znajdują się resztki budowli (kaplicy??)
20. Jedna z płyt ukryta pod liśćmi, starannie ją odkopałam i uwieczniłam na fotografii.
21.
22.
23.Oznaki wiosny. Chciałam napisać "oznaki wiosny" na cmentarzu, po czasie stwierdziłam lekką upiorność takiego stwierdzenia. Połączenie życia i śmierci. Cóż, wyszła ze mnie natura gotha.
24.