Znacie to uczucie gdy po drodze mijasz obiekt a on nagle woła "jestem tu, zauważ mnie"?? Ja tego wołania nie usłyszałam (a nawet przekonywałam męża,że tu nic nie ma i wracamy), na szczęście był ktoś kto nie jest głuchy i wtarabanił się do środka... mój brat Grzegorz. Z zewnątrz całość wygląda na ruinę cudem trzymającą się życia, za to w środku odnaleźliśmy kilka perełek a do największej należy dość wiekowy kontrakt :)
1.
2.
3. Drzwi do krainy zwanej Narnią
4.
5. Czas na obiad, ale nikomu z nas nie chciało się zmywać naczyń
6.
7. Ściana inspirowana piosenką o żółtej łodzi podwodnej
8. Znalazł się nawet święty obrazek
9. Nie wzięliśmy kieliszków... tyle dobra się zmarnowało
10.
11. Przepiękne urządzenie, aż mi się oczy zaświeciły
12. Oooo, kieliszek się odnalazł
13.
14. Coś dla miłośników techniki i elektro
15. Łóżko z zestawu "zrób to sam"
16. Dziwny dom, same łóżka w nim stoją
17.
18/19. Wśród śmieci wygrzebaliśmy kontrakt kupna sprzedaży sprzed prawie 90 lat
20. I znowu makulatura
21.
22. Też takie zbierałam
23. Spółdzielnia Pracy "Hydrochemia", do dziś wiele patentów należy do nich
24. Jak to stwierdził kolega Spryciak, to tajne pudełko na kieliszki i parasole
25. Zdjęcie pochodzi z zbiorów Grześka i zostało przeze mnie przywłaszczone aby uświadomić JEMU, iż stanowi źródło światła i oświecenia (a tak w ogóle to jest jak dobra mapa).
26. Patrz punkt 25. Trzeba wziąć coś na wzmocnienie bo niewyraźnie dziś wyglądam.