17 wrz 2014

Długa droga do Prędocic

Dwa razy w życiu miałam długą wycieczkę pośród wrzosów i obie trasy zostaną zapamiętane do końca życia. Trasa do Prędocic czekała na sezon grzybowy, bo skoro już idziemy taki kawał drogi to chociaż grzybów nazbieramy.
Podstawowa długość trasy to 14 kilometrów + dodatkowe metry wbite w lesie.
Wystartowaliśmy z Bielawy Dolnej a następnie drogą pożarową nr 5 i 1 poszliśmy w kierunku Prędocic.

Kilka faktów odnośnie wsi:
 W 1898 założono tu zakład opiekuńczy protestanckiego bractwa Zoarystów. Placówka  spełniała zadania opieki nad starymi rencistami, osobami bez środków do życia.
W 1941 zakład opiekuńczy zaczął pełnić rolę getta dla Żydów śląskich (wysiedlonych m.in z Wrocławia czy Lubania). Dostępne informacje mówią, że mogło tu przebywać do 700 osób. Nie jest znane miejsce pochówku miejscowych Żydów, prawdopodobnie znajduje się w pobliżu istniejącego do dziś cmentarza ewangelickiego.
W trakcie tzw. Operacji Łużyckiej w Prędocicach znajdowało się miejsce dowodzenia  wojsk a miejscowość otrzymała kryptonim wojenny "Toporów".
 16 kwietnia 1945 roku  rozegrana została bitwa, w której 70 tys. żołnierzy II Armii Wojska Polskiego forsowało Nysę Łużycką w ramach tzw. operacji berlińskiej. Operacja Łużycka jest jedną z najbardziej tragicznych kart w historii polskiego oręża. Zginęło podczas niej 4902 żołnierzy Wojska Polskiego, 3 tys. uznano za zaginionych, a 10 tys. zostało rannych[1].

Historia Prędocic kończy się wraz z II wojną światową kiedy to wieś została całkowicie wyludniona. Jedynymi jej mieszkańcami byli żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza, którzy mieli tutaj strażnicę.
 Po drugiej stronie Nysy Łużyckiej znajduje się miejscowość Rothenburg.

1.

2. O tym, że idziemy dobrą drogą świadczą pozostałości po słupach wysokiego napięcia.


3. W tych pięknych okolicznościach przyrody natrafiamy na drogowskaz "do pomnika artylerzysty". Skręcamy w tamtą stronę i przez chwilę błądzimy w lesie bo droga nie wydaje się już taka oczywista. Jednak gdzieś między drzewami majaczy nam coś czerwonego i okazuje się,że trafiliśmy na właściwe miejsce.


4.

5. Nysa Łużycka, w dalszą drogę idziemy trzymając się rzeki. Lewa część z ładniejszą i bardziej zieloną trawą to już Niemcy.


6.

7. Po kilkuminutowym spacerze docieramy do ruiny dużego budynku, jest to pozostałość po żołnierzach WOP.


8. Przy domu skręcamy w lewo (ku rzece) i odnajdujemy tablicę, która delikatnie mówiąc mija się z pomnikiem o jakiś kilometr :) Stoi za to przy dawnym moście Prędocice-Rothenburg.


9. Tu, między drzewami znajdują się resztki budynku WOP (świetlicy) a na nim kolorowa mozaika.


10.

11.

12. Dalej idziemy już porządną drogą aż po sam pomnik. Obecnie jest to miejsce spotkań i zlotów kombatantów II Armii WP. Pomnik stoi ku chwale  poległych żołnierzy 37 pułku piechoty 7 dywizji piechoty w walkach na Łużycach w kwietniu 1945 r.
Obok niego znajduje się tablica z jakże uroczym błędem ortograficznym (rubierze???) 
 

13. Wspomniany już wyżej pomnik ku chwale poległych


14.

15. Zostawiamy pomnik i udajemy się bardziej na północ. Tam w lesie znajdują się widoczne ślady okopów z 1945r. oraz cmentarz poewangelicki.


16. W ramach odpoczynku po morderczej trasie posiedziałam  trochę na cmentarzu a moje dziecko zakopało się w dziurze i nie miało zamiaru iść. Ma takie małe nóżki i ma dosyć! Dla mnie to właśnie cmentarz był głównym celem wizyty.
 Z racji dalekiego położenia od ludzkich siedzib na cmentarzu jest czysto i nikt nie ukradł krzyży :) Widać prowadzone prace porządkowe a  cmentarzem opiekują się uczniowie z Bielawy.

Cmentarz ewangelicki z XIXw

17.

18.

19.

20.

21.

22.

23.

24.

25.

26.

27.

28.

29.

30.

31.

32.

33.

34.


35. Prędocice nie kończą się cmentarzu. Jeżeli pójdziemy dalej na północ to (za około kilometr) zobaczymy  kolejny pomnik oraz aleję drzew (głownie lip). Aleja prowadziła do dawnego majątku.


36. Pora wracać do samochodu, znowu ta sama wrzosowa droga :) Tym razem skupiamy się na zbieraniu grzybów. Kiedy dotarliśmy do auta (ledwie żywi) jakaś paniusia z wymuskanego autka rzuciła tekstem: my mamy więcej grzybów...
 A my... przez pół godziny leżeliśmy pod autem półżywi ze zmęczenia :)


37. Zbierając grzyby natrafiłam na kopiec i resztkę krzyża. Na krzyżu widać napis "szczątki żołnierzy".


4 komentarze:

  1. Niezwykle interesująca wycieczka. Mnóstwo wspaniałych miejsc i obiektów wartych uwagi. Historia sama "ociera się" o nogi...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla jednych ważne są tylko grzyby, dla innych ważna jest wspaniała wycieczka, podczas której zobaczyło się wiele ciekawych miejsc, a przy okazji trafiły się grzyby. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę wycieczki. Tyle ciekawych obiektów mijanych po drodze. I ten przypadkowo znaleziony kopiec. Będę się powtarzać, ale lubię takie miejsca.

    http://geocachingpomojemu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy tam nie byłem. Super miejsca. Już wpisuję na listę wiosenną :)

    OdpowiedzUsuń